Nawet 8 na 10 pracowników przyznaje, że idzie do pracy mimo wyczerpania. To zjawisko nazywane jest prezenteizmem i choć wygląda jak przejaw zaangażowania, w rzeczywistości jest jednym z najbardziej kosztownych i najmniej widocznych problemów współczesnych organizacji.
Spis treści
Toggle76–83% z nas idzie do pracy, mimo że nie powinno
Prezenteizm to zjawisko odwrotne do absencji: zamiast zostać w domu i zregenerować się, pracownik przychodzi do biura mimo choroby, wyczerpania lub silnego stresu. Efekt? Jest fizycznie obecny, ale realnie funkcjonuje poniżej swoich możliwości.
Najnowsze badanie Mavie Stress Study, przeprowadzone w Austrii i Czechach, pokazuje skalę problemu wprost:
83% Austriaków i 76% Czechów przyznaje, że chodzi do pracy, nawet gdy są wyczerpani. To nie pojedyncze przypadki – to norma, z którą mierzy się zdecydowana większość zespołów.
Dlaczego to gorsze niż zwykła nieobecność
Absencja jest kosztowna, ale przewidywalna – firma wie, że danej osoby nie ma, i może to zaplanować. Prezenteizm jest podstępny, bo pozostaje niewidoczny w statystykach kadrowych. Pracownik jest na liście obecności, uczestniczy w spotkaniach, odpowiada na maile, a mimo to jego decyzje są mniej trafne, koncentracja spada, a proste zadania zajmują więcej czasu.
Dane z badania potwierdzają ten mechanizm: co czwarta osoba w Austrii i co piąta w Czechach odczuwa silny lub bardzo silny wpływ stresu na swoją wydajność w pracy2. Do tego dochodzi zależność między rosnącym stresem a jakością snu – im wyższy poziom stresu, tym częściej pojawiają się problemy z regeneracją3, co dodatkowo pogłębia spiralę zmęczenia.
Innymi słowy: prezenteizm nie oszczędza firmie kosztów. On je tylko ukrywa i odracza w czasie, zwykle na moment, w którym są jeszcze wyższe (błędy, wypalenie, rotacja).
Dlaczego to robimy? Pięć powodów, które się powtarzają
Badanie poprosiło respondentów wprost o powody, dla których przychodzą do pracy mimo wyczerpania. Odpowiedzi układają się w wyraźny wzorzec:
Powody finansowe – najczęściej wskazywany czynnik w obu krajach (39% w Austrii, aż 69% w Czechach). Dla wielu osób nieobecność w pracy oznacza realną stratę finansową, na którą nie mogą sobie pozwolić.
Brak zastępstwa lub pokrycia obowiązków – drugi najczęstszy powód (36% AT, 48% CZ). Gdy nie ma kto przejąć zadań, „zostanie w domu”” oznacza po prostu więcej pracy po powrocie.
Strach przed utratą pracy – istotny zwłaszcza w Czechach (31%), gdzie obawa o stabilność zatrudnienia częściej przeważa nad potrzebą odpoczynku.
Poczucie winy wobec zespołu – respondenci przyznają, że nie chcą „zostawiać”” kolegów i koleżanek z dodatkowym obciążeniem. Badanie wskazuje, że ten motyw silniej dotyka kobiety.
Niechęć do pokazania słabości – obawa, że przyznanie się do wyczerpania zostanie odebrane jako brak odporności czy profesjonalizmu. Ten czynnik z kolei częściej pojawia się u mężczyzn.
To zestawienie pokazuje coś ważnego: prezenteizm rzadko wynika z samej „silnej woli”” czy zaangażowania. Znacznie częściej to efekt presji systemowej – finansowej, organizacyjnej i kulturowej – która sprawia, że odpoczynek staje się luksusem, na który trudno sobie pozwolić.
Co to kosztuje firmę
Koszt prezenteizmu rzadko trafia do jednego wiersza w budżecie, ale rozkłada się na wiele obszarów jednocześnie:
Spadek jakości pracy i więcej błędów – zmęczony, zestresowany umysł podejmuje gorsze decyzje i wolniej przetwarza informacje.
Dłuższe wychodzenie z wypalenia – pracownik, który nigdy nie miał przestrzeni na regenerację, nie „resetuje się”” w weekend. Zamiast krótkiej przerwy na chorobowym, organizacja ryzykuje długotrwałą nieobecność w przyszłości.
Efekt domina w zespole – wyczerpanie i widoczny stres jednej osoby (zwłaszcza managera) realnie wpływa na motywację i samopoczucie całego zespołu, co pokazują inne części tego samego badania.
Wyższe ryzyko rotacji – pracownicy, którzy nie czują wsparcia w trudniejszych momentach, chętniej rozglądają się za nowym pracodawcą.
Prezenteizm to więc nie tylko problem indywidualnego samopoczucia – to organizacyjne ryzyko, które kumuluje się po cichu, aż zamieni się w coś znacznie bardziej kosztownego niż jeden dzień urlopu chorobowego.
Co może zrobić HR i organizacja
Dobra wiadomość jest taka, że prezenteizm nie jest zjawiskiem, na które firma nie ma wpływu. Kilka kierunków, które realnie zmieniają skalę problemu:
Buduj kulturę otwartości – jeśli pracownicy boją się przyznać do przeciążenia, żaden program wsparcia nie zadziała. Zacznij od tego, jak managerowie modelują (lub nie) zdrową postawę wobec odpoczynku.
Wprowadź jasne zasady dotyczące zwolnień chorobowych – niejasność co do procedur i konsekwencji nieobecności sama w sobie generuje stres i skłania do przychodzenia „mimo wszystko””.
Zadbaj o realne pokrycie obowiązków – jeśli nieobecność jednej osoby oznacza katastrofę organizacyjną, to sygnał, że zespół pracuje bez bufora — a nie że pracownicy są niedostatecznie zaangażowani.
Zaoferuj konkretne programy wsparcia – dostęp do wsparcia psychologicznego, elastyczności czy narzędzi do zarządzania stresem obniża barierę sięgnięcia po pomoc, zanim dojdzie do kryzysu.
Mierz to, co niewidoczne – regularne, anonimowe badanie poziomu stresu i wypalenia w zespołach pozwala wychwycić sygnały ostrzegawcze, zanim zamienią się w rotację czy długotrwałe absencje.
Zacznij od rozmowy
Prezenteizm rzadko znika sam – potrzebuje świadomej decyzji organizacji, żeby przestać być normą. Jeśli zastanawiasz się, jak wygląda ten problem w Twojej firmie i co realnie można z nim zrobić, porozmawiajmy. Wellbeing Polska pomaga organizacjom budować programy wsparcia dopasowane do realnych potrzeb zespołów — skontaktuj się z nami, aby dowiedzieć się więcej.
Źródła
Mavie Stress Study, badanie przeprowadzone w Austrii i Czechach, 2026.
Oddaj głos, to dla Nas ważne!
Oceń Nas!


